logo

Posiadamy pięć kotów, choć bardziej właściwe byłoby stwierdzenie, że to one posiadają nas.

Kotlet jest starszy (ur. 1.08.2010). Został mi podarowany bez pytania mnie o zdanie - wróciłam po urlopie do pracy a współpracownica oznajmiła mi, że “ma dla mnie kota”. Jako maluch był niesamowitym rozrabiaką który tylko w nocy zmieniał się w mruczącą kulkę. Teraz stara się pozować na Niezależnego Pana Kota, ale w rzeczywistości to spragniony towarzystwa pieszcz. Jest w stanie zjeść WSZYSTKO i ZAWSZE jest głodny. Panicznie boi się Weterynarza, odkurzacza, suszarki i innych urządzeń wydających Podejrzany Hałas.

Porzeczkę zaadoptowaliśmy świadomie po dłuuuugich, zahaczających nawet o Poznań, poszukiwaniach. Przez pierwsze dwa dni zachowywała się jak mała dama, ale już kilka dni z Kotletem zamieniło ją w rozkicaną i rozwydrzoną panienkę. Ta mała puchata kulka bardzo dobitnie potrafi wyrazić swoje zdanie, mówiąc "Iii", "Iaaaaa" a czasem nawet "Nia", a kiedy jest spragniona pieszczot, wyrwie książkę, ułoży się na klawiaturze zasłaniając monitor tak, żeby nie dało się nie zauważyć, że Kota Chce Być Głaskana, a jej głośne mruczenie słychać co najmniej trzy ulice dalej.

Pełna historia Porzeczki TU

Miłek i Gryzelda miały być tylko na chwilę. Zostały wyłowione z toalety w centrum handlowym w Wólce Kosowskiej (sic!) i pilnie potrzebowały domu tymczasowego. Przygarnęliśmy je z mocnym postanowieniem znalezienia im dobrego domu stałego. I tak zostały. Początkowo zostaliśmy poinformowani, że to dwie dziewczynki, z czasem odkryłam, że jedna z nich posiada zdecyodwanie... męskie atrybuty. Są rozpieszczone, rozwydrzone i bardzo głośne. Ledwo przyszły, sterroryzowały starsze koty. Z czasem się dogadały. Miłek traktuje Kotleta jak swojego idola i regularnie składa mu hołd. Jest też ogarnięty manią mycia wszystkich obiektów dookoła siebie. Gryzelda, kiedy nie krzyka, jest typowym kotkiem kolankowym.

Czwórka to zdecydowanie więcej niż wystarczająco kotów. A mimo to pojawiła się ona - Apokalipsa (w skrócie zwana Apoksią). dRaiser jednego jesiennego wieczora wyszedł po colę a wrócił z najsłodszą, najbardziej rozmruczaną kicią jaką w życiu widziałam. Pani Weterynarz po oględzinach orzekła, iż rzeczona (ewidentnie domowa) kicia spędziła co najmniej trzy tygodnie włócząc się po świecie. Była tak chuda, że można było policzyć wszystkie jej kostki. Teraz jest tłuściochem i największym przytulakiem ze wszystkich.


Więcej zdjęć kotków: TU i TU

Śpiące koty

<3

Kocie psoty z dnia 17.07.2013 Komentuj(0) dodał okot
« Poprzednie
jokot